niedziela, 18 maja 2014

Odkrycia #17: Ben Khan

źródło: https://www.facebook.com/benkhanmusic/photos_stream
Dla osoby piszącej o muzyce frustrującym jest trend panujący wśród niektórych młodych muzyków aby zachować możliwie maksymalną anonimowość. Z drugiej budujące jest, że starają się dotrzeć do odbiorców tylko przez muzykę, a nie starannie wyreżyserowaną pozę i wystudiowany wizerunek. Wiadomo, że nie każdemu uda się to na dłuższą metę i chyba tylko panowie z Daft Punk osiągnęli światowy sukces przy praktycznie zerowej utracie prywatności, ale wielu młodych próbuje iść tą ścieżką. Jednym z nich jest Ben Khan, dwudziestojednoletni Londyńczyk z Kaszmirskimi korzeniami.

piątek, 2 maja 2014

Koncerty: Wodecki i Mitch&Mitch

źródło: http://tnij.org/0pmnofm
A w zasadzie Zbigniew Wodecki with Mitch & Mitch Orchestra and Chorus ze specjalnym udziałem Polskiej Orkiestry Radiowej pod batutą Cannibal Mitcha. 

Czekałem na ten koncert sześć lat. Od kiedy usłyszałem w radiowej Trójce podczas koncertu Mitchów w studio im. Agnieszki Osieckiej, dwie piosenki - Panny mego dziadka i Posłuchaj mnie spokojnie zagrane razem z niespodziewanym gościem w osobie Zbiga z widowni. Absolutnie genialny koncert, a jeśli ktoś tak jak ja lubi ten rodzaj poczucia humoru jaki prezentują Mitch&Mitch to dodatkowo można też się nieźle uśmiać. Te dwie piosenki uświadomiły mi, że w Polskiej piosence z lat 60, 70 i 80 było więcej świetnych wokalistów niż tylko Grechuta, Młynarski i Zaucha, których znałem dzięki rodzicom. W tym momencie moja przygoda z odkrywaniem starych Polskich nagrań toczyła się dwutorowo. Z jednej strony próbowałem znaleźć i dostać płytę, na której były te dwie grane na koncercie piosenki Zbigniewa Wodeckiego (jego debiut wydany w 1976 roku), co zajęło mi prawie dwa lata. Z drugiej, zacząłem za sprawą serii Fonoteka poznawać coraz więcej świetnych i w większości zapomnianych Polskich piosenek. 

Cały ten czas podtrzymywałem malutki płomień nadziei, że wspólny koncert Mitchów i Wodeckiego jeszcze się zdarzy i rzeczywiście, w zeszłym roku na OFF Festiwalu zagrali świetny koncert. Niestety nie mogłem na nim być, więc kiedy zobaczyłem na facebooku ogłoszenie o koncercie w studio Polskiego Radia, aż podskoczyłem z radości. Oczywiście żeby tradycji stało się zadość, znów się zagapiłem. Bilety rozeszły się w godzinę i kiedy miałem już pieniądze to nie było ich na co wydać. Koniec tej historii jest jednak szczęśliwy bo moja ukochana siostra zrobiła prezent niespodziankę rodzicom i mi w postaci biletów na ten wyczekany i wymarzony koncert. Choć jak można się domyślać oczekiwania były ogromne, to nie zawiodłem się w najmniejszym stopniu. Genialnie zagrany koncert, podczas którego i widownia i zespół i orkiestra świetnie się bawili. Nie potrafię opisać jak wielką przyjemność sprawiła mi obecność 30 kwietnia w studio im. Witolda Lutosławskiego. Najczystsza radość i ogromna ilość pozytywnych wibracji. 

Najlepsze jest jednak to, że cały koncert był nagrywany i niedługo będzie można kupić płytę audio i dvd z całym koncertem.